Uwaga / praktyka
20 Metrów: Prawdziwa Królowa Eteru
Dlaczego Królowa? Bo w radiowym slangu to „dwudziestka”, a dwudziestka może być tylko jedna. To serce krótkofalarstwa, pasmo-legenda, na którym życie tętni praktycznie non stop. Jeśli chcesz poczuć, na czym polega magia radia, tutaj musisz mieć nastrojoną antenę.
Dlaczego to pasmo rządzi?
Pewniak na DX-y: Tutaj dalekie łączności to nie przypadek, a codzienność. Jonosfera zazwyczaj współpracuje na tyle dobrze, że prawie zawsze „coś leci”. Fizyka po Twojej stronie: W dzień częstotliwość 14 MHz trzyma się blisko wartości MUF (najwyższej częstotliwości użytkowej), a zabójcza dla sygnałów warstwa D nie jest tu tak żarłoczna jak na niższych pasmach. Wynik? Nawet na prostym dipolu łączności na tysiące kilometrów są w zasięgu ręki. Bilet w jedną stronę: Przez szeroką martwą strefę zapomnij o pogaduchach z kumplem z osiedla. Na 20 metrach łatwiej złapać stację z Nowego Jorku niż z Radomia. Zrobienie dyplomu „POLSKA” tylko na tym paśmie to wyzwanie dla prawdziwych twardzieli.
Słońce dyktuje warunki
Jak to u Królowej bywa – nastroje zależą od pogody (kosmicznej). Maksimum słoneczne: Raj na ziemi. Pasmo jest otwarte 24 godziny na dobę. Możesz siedzieć przy radiu o 3 nad ranem i robić łączności z Antypodami. Minimum słoneczne: Królowa idzie spać wraz ze słońcem. Wieczorem pasmo gaśnie i trzeba czekać do rana.
Złote godziny: Kierunek Zachód
To jest ten moment, który tygrysy lubią najbardziej. Gdy u nas zachodzi słońce, warstwa D szybko znika, ale warstwa F wciąż trzyma jonizację. Wtedy otwiera się „autostrada” na Zachód. To idealny czas na łowienie stacji z USA czy Kanady. Rano podobny efekt (choć nieco słabszy) mamy w kierunku wschodnim - Japonia i Australia są wtedy na wyciągnięcie ręki.